26 sierpnia 2013

Dokonałam ponownego zagracenia prawego ucha kosztem pieniążka, za który mogłabym się sponiewierać na weekend. Oraz kosztem wygodnego snu na prawym boczku, bo jak zwykle zapomniałam o dwóch drobnych szczegółach związanych z reaktywacją złomu w uchu - o bólu i rozlewie krwi, który za każdym razem towarzyszy ponownemu zakolczykowaniu się, ponieważ dziurki w moim prawym uchu po paru tygodniach / miesiącach bez jakichkolwiek kolczyków robią się ciasne niczym dziewicze piczki, dla których pręt o średnicy 1,2 mm jest niczym murzyński kutas.

Soł, chwilowo (haha, chwilowo, taaa!) chrząstka ciupinkę mnie napierdala, ale nie szkodzi! Ucho wygląda zupełnie tak, jak sobie zaplanowałam. Zajebiście, czyli ^^.

2 komentarze:

  1. Oż, krew pot i łzy. Skąd ja to znam.
    Ej, pochwal sie kiedyś tym uszkiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stara, Ty wiesz jak ciężko zrobić zdjęcie własnemu uchu? : D

      http://i40.tinypic.com/2zydcw0.jpg

      Usuń