Przez pół koncertu chlipałam z radości.
Vreth jest naprawdę sympatycznym facetem. Kupiłam u niego oficjalną koszulkę zespołu, pochwalił za wybór koloru ^^. I mam z nim zdjęcie!
Natomiast pan basista Tyra ma uśmiech, który momentalnie poprawił mój naprawdę męczący dzień. Ile radości od niego biło ze sceny! Z nim też mam zdjęcie ^^
Bardzo dobry wieczór, tak, zdecydowanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz