O codziennej walce z moimi włosami mogłabym pisać epopeje, ale teraz ograniczę się jeno do jednej kwestii.
Wiążę te moje kudły w koczka tylko raz dziennie i to na krótko - wieczorem, żeby pysk spokojnie umyć. Najwyraźniej tylko tyle im wystarczy, żeby głupkowato się falować przyprawiając mnie jednocześnie o uczucie, że jestem spanielem.
Marzy mi się lokówko-suszarka z łodpowiednią końcówką do prostowania włosów, swear to gods!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz