4 października 2014

Dzisiejszy poranek, 5:20.

Przebudziłam się nagle, z lekkim uczuciem paniki. Sprawdzam godzinę. Za 10 min wstaję! Nie no, przecież dzisiaj NIEDZIELA, mogę spać dalej...

Ze 2-3 min później.

SOBOTA, kurwa, SOBOTA. Budzika nie nastawiłam! Klepnęłam w telefonie co trzeba, owinęłam się kołdrą.

5:34.

Dobrze, że nie usnęłam. Budzik włączony? Jasne! Ten cykliczny, dzwoniący codziennie od poniedziałku do piątku.

Do tej pory się dziwię, że nie zaspałam do pracy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz