Dzisiejszy poranek, 5:20.
Przebudziłam się nagle, z lekkim uczuciem paniki. Sprawdzam godzinę. Za 10 min wstaję! Nie no, przecież dzisiaj NIEDZIELA, mogę spać dalej...
Ze 2-3 min później.
SOBOTA, kurwa, SOBOTA. Budzika nie nastawiłam! Klepnęłam w telefonie co trzeba, owinęłam się kołdrą.
5:34.
Dobrze, że nie usnęłam. Budzik włączony? Jasne! Ten cykliczny, dzwoniący codziennie od poniedziałku do piątku.
Do tej pory się dziwię, że nie zaspałam do pracy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz