6 października 2014

Nie było mojej pryskanej odżywki do włosów Gliskura, po której miałam ładne i ogarnięte włosy, to kupiłam sobie pryskanego Palmoliva. Parę dni stosowania i SIANOOOO, panie, SIANOOOO na głowie, kurwa! I weź tu się teraz ratuj odżywką arganową, żeby za wszelką cenę uniknąć fryzjerskich nożyczek. To moje zapuszczanie włosów to jakieś cholerne neverending story, bytoszlag.

O, a dzisiaj z mojego pęknięcia delikatnie zaczęła skóra schodzić. Przeżyłam mini atak paniki pt. "DZIARA MI SIĘ ŁUSZCZY, KOLOR MI ZEJDZIE, NIEEEEEEE". I nic nie szkodzi, prawda, że w instrukcji obsługi świeżego tatuażu jest o owym zjawisku wspomniane, histeryczna część from_ wie lepiej, no przecież!

I dzisiaj własne gacie były mi wrogiem! Ichnia gumka póki co kiepsko dogaduje się z pęknięciem, co mje smuci trochę. Z Małą Mi stwierdziłyśmy, że powinnam nosić albo jakieś skąpe majtunie, albo babcine barchany po cyce. ALBO ZREZYGNOWAĆ Z MAJTKÓW, O. Rozważyłabym taką opcję w lecie, jesienią jednak nie bałdzo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz