29 września 2014

Zapomnieć adresu bloga i jak się na niego logować, no kurwa, toż to trzeba być mną!

Eniłej, postanowiłam WRESZCIE wrócić do regularnego blogowania. W celach terapeutycznych, że tak to ujmę. Bo źle się ze mną dzieje, kurwa. Do tego stopnia, że jeśli się to rychło nie zmieni, to rozważam poszukiwania odpowiedniego specjalisty. Dobra, zawsze miałam emo naturę i skłonności do histerii, no ale błagam!

Znowu zaczęłam wszystko w sobie tłumić. Wszystkie smutki, zgryzoty i inne frustracje. Chętnie bym się z nich komuś wyżaliła, tylko komu jak ja w zasadzie nie mam bliskich znajomych? Nie umiem utrzymywać kontaktu z ludźmi. A że większość znajomych ma swoje życia prywatne, całkiem poukładane, jak mi się wydaje, to nie chcę im zawracać głowy swoim pierdoleniem.

Dobra, mogłabym się wyżalać Diablicy, w końcu widujemy się codziennie. Tylko praca jest słabym miejscem do uskuteczniania gorzkich żali. Od sierpnia przerwy na to nie wystarcza, zresztą jak tylko zaczynam narzekać, to najczęściej słyszę "Nie marudź", "Oj tam, oj tam", czy temat gwałtownie zostaje zmieniony na jakieś z niczym nie związane duperele. Więc kumuluję wszystko w sobie, z męczącym skutkiem.

Choć może reakcja Diablicy byłaby inna, gdybym wprost powiedziała, że codziennie rano wstaję z łóżka tylko dlatego, bo tak wypada, że wyjątkowo silnie ciągnie mnie w stronę środków uspokajających, a okresowo pojawiają się myśli o tym, że co by było gdybym owych środków zażyła całą garść i po prostu się nie obudziła. Oh well, guess I will never know. Nie ufam Diablicy na tyle, żeby zwierzać się z takich rzeczy. Inna sprawa, że nikomu na tyle nie ufam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz